Die roten Teufel kommen! Czerwone Diabły atakują! Takie tytuły z pierwszo wojennej wiedeńskiej, krakowskiej czy budapesztańskiej prasy obwieszczały kolejne zwycięskie szarże cesarsko-królewskich pułków kawalerii. Tym zaszczytnym i budzącym respekt i trwogę mianem cieszyli się węgierscy huzarzy z uwagi na czerwony kolor spodni i polowych czapek. W trakcie trwania wojny określenie to rozciągnięto na cała kawalerię, a więc również na pulki dragonów i ułanów, których uniformy polowe były bardzo podobne. Autorstwo tego określenia przypisuje się kozakom, skądinąd dzielnym i zaprawionym w trudach i bojach kawalerzystom, którzy nie zawsze kwapili się stawić czoła bitnym Madziarom. Wielce prawdopodobną jest hipoteza, iż określenie to było wytworem rodzimej propagandy w celu wzbudzenia respektu i obniżenia morale przeciwnika. Wojenna zawierucha rzuciła tych dzielnych synów węgierskiej ziemi w nasze galicyjskie strony, gdzie złożyli ogromną daninę krwi, powstrzymując rosyjską inwazję „walca parowego”. W przypadającą w tym roku 98. rocznicę Bitwy Limanowskiej należy przywrócić naszej pamięci ich malownicze ubiory i bohaterskie czyny. Pamięć ta należy się również naszym dziadom i pradziadom, służącym w cesarsko-królewskiej armii Franciszka Józefa i biorącym udział w tych zmaganiach.
Jakże słodko i zaszczytnie jest umrzeć za ojczyznę ( Horacy)
W chwili wybuchu I wojny światowej, wtedy zwanej jeszcze Wielką Wojną, naddunajska monarchia Habsburgów wystawiła stosunkowo nowoczesną, dobrze uzbrojoną i wyposażoną armię, która składała się przed wszystkim z piechoty – królowej wszystkich rodzajów broni, marynarki wojennej (niem. Kriegsmarine; na 6. miejscu w Europie pod względem tonażu), kawalerii, lotnictwa, artylerii polowej i fortecznej, wywiadu, wojsk technicznych (saperzy, łączność telegraficzna i radiowa, transport kolejowy i samochodowy) i służb pomocniczych, tj. taborów, żandarmerii, oddziałów sanitarnych i szpitalnych. Lądowe siły zbrojne Cesarskiej i Królewskiej Armii Austro - Węgier (niem. kaiserliche und königliche Armee) dzieliły się na wojska liniowe (niem. k.u.k. Heer – armia wspólna dualistycznej monarchii, będąca główną siłą zbrojną ofensywną), obronę krajową stanowiącą siłę uderzeniową II rzutu ( w Austrii – Landwehr, na Węgrzech – Honved, węg. Honvédség) oraz austriackie i węgierskie pospolite ruszenie (niem. Landsturm) jako zaplecze i rezerwa. Wojska liniowe podlegały bezpośrednio wspólnemu ministerstwu wojny, natomiast obrona terytorialna była podporządkowana oddzielnym ministerstwom dla Cesarstwa Austrii i Królestwa Węgier. Wielonarodowy charakter monarchii naddunajskiej odcisnął swoje piętno również na jej siłach zbrojnych. Zdecydowana większość cesarsko – królewskich pułków była mocno przemieszana kilkunastoma nacjami wchodzącymi w skład monarchii; tylko nieliczne były narodowościowo jednolite. Ewenementem w armii były pułki węgierskie, szczególnie huzarów, tyrolskie oraz niektóre galicyjskie pułki „polskie”. Pułki rekrutujące się z żołnierzy narodowości polskiej, w przeważającej lub znacznej części, wywodziły się z trzech galicyjskich korpusów terytorialnych: I- krakowskiego, X – przemyskiego, XI – lwowskiego. Z liniowych regimentów piechoty wymienić należy; 13. pułk z Krakowa ( Krakowskie Dzieci), 20. pułk z Nowego Sącza (Piaskarze), 40. pułk z Rzeszowa, 56. pułk z Wadowic oraz 57. pułk z Tarnowa. W wadowickim pułku służył jako podoficer zawodowy Karol Wojtyła senior, ojciec Papieża Jana Pawła II. Galicyjska młodzież szczególnie upodobała sobie służbę w pułkach ułańskich (niem. Ulanenregiment), co przesądziło o ich „polskim” charakterze. Były to: 1. pułk ułanów z Krakowa, 2. pułk z Tarnowa i Bochni, 3. pułk z Gródka Jagiellońskiego, 6. pułk z Przemyśla oraz 13. pułk ze Złoczowa. Chlubnymi tradycjami wyróżniał się pułk krakowski, którego założycielem i pierwszym szefem honorowym ( niem. Regimentsinhaber) był książę Józef Poniatowski, u progu swojej kariery generał w służbie austriackiej. W szeregach tego pułku służył m.in. znany malarz Wojciech Kossak. Niemniej świetnymi tradycjami chlubił się 13. pułk, spadkobierca ochotniczego galicyjskiego pułku ułanów. Złotymi zgłoskami w kronikach pułku zapisała się krwawa i zwycięska szarża galicyjskiej młodzieży pod dowództwem pułkownika Maksymiliana Rodakowskiego pod Custozzą w 1866 roku. W uznaniu zasług na polu bitwy płk Rodakowski, który był bratem słynnego malarza Henryka, został udekorowany Krzyżem Rycerskim Orderu Leopolda. Oficerem zawodowym tegoż pułku w stopniu porucznika, przed wstąpieniem do Legionów, był dzielny komendant II dywizjonu kawalerii II Brygady Legionów Polskich, rotmistrz Zbigniew Dunin – Wąsowicz. Zginął śmiercią bohatera 13 czerwca 1915 roku prowadząc szarżę legionowych polskich ułanów na rosyjskie okopy pod Rokitną. Na „polski” charakter wymienionych powyżej pułków miał istotny wpływ, terytorialny system rekrutowania poborowych, obowiązujący w monarchii habsburskiej. Polegał on na „pobieraniu” rekruta w miejscu stacjonowania pułku, a ściślej z okręgu uzupełnień przypisanego do danego pułku. Tym samym można mówić o wielopokoleniowej, rodzinnej tradycji służby w określonym pułku. Były to rozwiązania na owe czasy niezwykle liberalne, w duchu uszanowania odrębności kulturowych i językowych, a przede wszystkim praktyczne, z uwagi chociażby na sprawną i szybką mobilizację. Rekrut miał zagwarantowane prawo używania języka ojczystego podczas odbywania służby wojskowej, o ile był to jeden z dziesięciu oficjalnie uznanych języków monarchii. Językiem komendy, ze względu na unifikację, był język niemiecki. Natomiast każdy pułk miał jeden lub nawet kilka języków pułkowych (niem. Regimentssprache), w których szkolono żołnierzy. Każdy oficer i podoficer musiał się wykazać znajomością określonej liczby słów i zwrotów w „językach” pułku, w którym służył, pod groźbą wstrzymania awansu i zablokowania kariery. Językiem pułkowym stawał się automatycznie każdy język, którym posługiwało się co najmniej 20% żołnierzy. W kronikach krakowskiego pułku ułanów odnotowano, iż w trakcie inspekcji jeden z wizytujących arcyksiążąt domu panującego wzniósł toast w języku polskim. Natomiast żołnierze jednego z galicyjskich regimentów śpiewali po polsku:„Żołnierz ci ja, żołnierz cesarskiego wojska,
gdybym nie wojował, zginęła by Polska.”
Zachowanie ojczystej mowy w komendzie wojskowej i możliwość służby w małej ojczyźnie, Galicji, sprawiły że „polskie” pułki – chociaż pod obcymi sztandarami – stały się ostoją polskości, kuźnią kadr dla przyszłych Legionów i gwarantem ciągłości chlubnych narodowych tradycji polskiej kawalerii. Do regulaminowej terminologii cesarsko – królewskiej kawalerii weszły takie polskie słowa jak czapka (niem. Tschapka) czy ulanka(kurtka).Wierni przysiędze i obowiązkowi, W boju krew swoją i życie oddali. Bez względu na to, czy na dziejów szali
Wrogiem nam, czy też przyjacielem byli Jako żołnierze wzorowi – na wieczną pamięć zasłużyli. (cmentarz wojenny nr 52 w Zdynii, za J. Bator – Wojna galicyjska, str. 5)
Bazująca na bogatych tradycjach jazdy węgierskiej, austriackiej, a także i polskiej wspólna cesarska i królewska kawaleria zmobilizowała w chwili wybuchu wojny 16 pułków huzarów, 15 pułków dragonów i 11 pułków ułanów. Były to pułki elitarne, rekrutujące się z doborowych kawalerzystów świetnie wyszkolonych zarówno do ofensywnych szarż przełamujących obronę przeciwnika, dalekiego zwiadu, jak i do walki pieszej. Konnica była znacznie uniezależniona od zaopatrzenia, tak niezbędnego do funkcjonowania innych rodzajów wojsk oraz bardzo mobilna, szczególnie w terenach górzystych i trudnodostępnych. Ponadto obrona krajowa wystawiła 10 pułków huzarów honwedu, 6 pułków ułanów landwery, 1 dywizjon dalmatyńskich strzelców konnych oraz 1 dywizjon tyrolskich strzelców konnych. Węgierskie pospolite ruszenie zmobilizowało 47 szwadronów kawalerii. Istotne znaczenie ma tutaj rozróżnienie „wspólnych”, liniowych pułków huzarów rekrutujących się głównie z Węgrów, od pułków węgierskiej obrony krajowej, także zdominowanych przez Madziarów, nazywanych honwed – huzarami. Pułk kawalerii składał się z dwóch dywizjonów, każdy po trzy eskadry (szwadrony). Najniższą jednostką taktyczną był patrol złożony z 10-12 jeźdźców. Stan osobowy pułku w czasie wojny wynosił 1060 żołnierzy i oficerów oraz 971 koni ( za J. Rydel) lub 874 żołnierzy i podoficerów oraz 37 oficerów (za J. Bator). Być może te ostatnie dane odnoszą się do etatu czasu pokoju. Skład pułku uzupełniały ponadto pododdziały: pionierów (saperów), łączności telegraficznej, służby sanitarnej i zapasowej. Jeszcze przed wybuchem wojny oraz w trakcie jej trwania pułki kawalerii wzmacniano jednym lub dwoma oddziałami karabinów maszynowych, co znacznie podnosiło jego wartość bojową na polu walki. Dwa pułki tworzyły brygadę, a dwie brygady – dywizje kawalerii. Szacuje się, że monarchia wystawiła łącznie 425 szwadronów jazdy. Wszystkie pułki huzarów, ułanów i dragonów charakteryzowały się identycznymi stanami, jednakowym systemem szkolenia i podobną taktyką walki. Również wyposażenie i uzbrojenie kawalerzysty było identyczne za wyjątkiem elementów umundurowania.
Huzar ( węg. huszár) – rozbójnik ( za Wikipedia)
Spieszony patrol huzarów w zasadzce na oddział kozaków atakujących galicyjską wieś. Warsztatowo doskonała fotografia wiernie przedstawia szczegóły umundurowania, uzbrojenia i wyposażenia tej formacji. U boku szabla kawaleryjska wzór M 1869, do pasa przytroczone ładownice M 1895, w rękach kawaleryjski karabin M 1895. (Oesterreichs Illustrierte Zeitung – 14 luty 1915) Huzarzy to lekkozbrojna węgierska kawaleria powstała w XV wieku. Rekrutowała się pozyskując jednego jeźdźca z 20 samodzielnych gospodarstw, które były zobligowane pokryć koszty jego wyposażenia. Charakterystycznymi elementami umundurowania huzarów były: krótka, haftowana kurtka, obszyta barankiem zwana z węgierska dolmanem, zarzucana na plecy wyszywana peleryna zwana mentyk, spodnie oraz czako jako nakrycie głowy. Formacja ta rozpowszechniła się w armiach innych państwa europejskich i osiągnęła apogeum swojej popularności na przełomie XVII i XIX wieku (wojny napoleońskie). W 1809 roku Księstwo Warszawskie wystawiło dwa polskie pułki huzarów. Były to 10. I 13. Pułk Huzarów. Oba pułki wzięły udział w wyprawie Napoleona na Moskwę podczas kampanii 1812/1813 roku. Ostatnim polskim akcentem w historii tej formacji były szwadrony polskich Huzarów Śmierci, które w trakcie wojny polsko – bolszewickiej odznaczyły się w walkach Konarmią Budionnego. Swoje oddziały huzarów miały podczas I wojny światowej armie: rosyjska, niemiecka, austro – węgierska, brytyjska i francuska. Cesarsko – królewska armia zmobilizowała 16 liniowych pułków huzarów, czyli 96 szwadronów. Pułki te, chociaż wspólne dla całej dualistycznej monarchii, należały do Królestwa Węgier ( pułki dragonów i ułanów do Cesarstwa Austrii) i tradycyjnie rekrutowały się w przeważającym procencie z historycznych krajów Korony Świętego Stefana tj. Węgier, Siedmiogrodu i Banatu, a także Królestwa Chorwacji i Slawonii oraz Słowacji ( Górne Węgry). I tak dla przykładu 13. pułk huzarów Wilhelma Cesarza Rzeszy Niemieckiej i Prus, który wsławił się w szturmie na Jabłońcu, składał się aż w 97% z Węgrów. Regulaminowo pułki huzarów, podobnie jak i cała kawaleria, uzbrojone były w powtarzalne karabiny systemu Mannlicher M1890 kaliber 8mm z magazynkiem na 5 naboi, bez bagnetu. Broń ta przysługiwała starszym rangą podoficerom od kaprala wzwyż oraz dowódcom patroli i huzarom w pododdziałach telegraficznych. Szeregowi huzarzy i reszta podoficerów uzbrojeni byli w regulaminowy rewolwer armijny systemu Gasser Armeerevolver M1870/74, noszony w kaburze z brązowej skóry. Ta broń strzelecka, długa i krótka, używana była jeszcze w czasie wojny. Natomiast już przed wybuchem wojny pułki przezbrajane były sukcesywnie w nowocześniejsze i lżejsze krótkie karabinki kawaleryjskie Mannlicher M1895. Miało to istotne znaczenie dla wygody jeźdźca, szczególnie podczas długich przemarszów, ponieważ w cesarsko – królewskiej kawalerii broń ta była noszona na plecach. Oficerowie byli uzbrojeni w broń krótką, przeważnie rewolwery systemu Steyera lub Browningi. Jako regulaminowa broń biała sieczna służyła szabla kawaleryjska M1869. Wyposażenie huzara dopełniały: długi płaszcz jesienno-zimowy, żelazna racja żywności dla konia i kawalerzysty, menażka, manierka, koc, wiadro z płótna do pojenia konia, zapas bielizny i podków, 80 szt. naboi w ładownicach kawaleryjskich wzór M1895. Kolorowy, bogaty w zdobienia, uniform cesarsko – królewskiego huzara niewiele odbiegał od tego z epoki wojen napoleońskich i Wiosny Ludów. Umundurowanie huzara stanowiły: bluza mundurowa tzw. Attila, kurtka tzw. Pelzattila, czerwone spodnie i oczywiście nieodłączony atrybut huzara – czako (niem. Tschako). Huzarski mundur – Attila, wywodził się z węgierskiego stroju narodowego. Szyty był z sukna koloru błękitnego lub granatowego, w zależności od numeru pułku. Charakterystycznym dla węgierskiego uniformu huzara motywem były zdobienia żółto – czarnym wełnianym sznurem średnicy 7mm tzw. Vitéz Kotés. Takim sznurem obszyte były brzegi munduru. Attila oficerska obszyta była sznurem koloru złotego. Bluza zapinana była na 5 guzików o charakterystycznym eliptycznym kształcie, tzw. Oliven, srebrzonych lub złoconych. Kurtka – Pelzattila, będąca jednocześnie mundurem zimowym, uszyta była także z błękitnego lub granatowego sukna, analogicznie jak Attila wg numeracji pułku. Kołnierz, rękawy i dolne poły kurtki obszyte były czarnym baranim kożuszkiem. Oficerska Pelzattila obszyta była od wewnątrz czarnym kożuszkiem, natomiast żołnierska jasnym. W warunkach jesienno-zimowych Pelzattila służyła jako kurtka ubierana na bluzę Attilę. Natomiast w lecie zarzucana była na plecy i lewe ramię i utrzymywana w tym położeniu za pomocą sznurów i guzików. Na rękawach Attili i Pelzattili wyhaftowane były stosowne dystynkcje o pięknych wzorach. Huzarskie wysokie buty ( niem. Stiefel, węg. csizma) wyróżniały się elegancją i jakością wykonania. Górne brzegi cholewy obszyte były żółto – czarnym sznurem. Ponadto z przodu przyozdobione były rozetą o średnicy2,5 cm. Charakterystycznym elementem ubioru huzara było czako. Ten typ wojskowego nakrycia głowy wyróżniał huzarów spośród innych formacji kawaleryjskich. Każdy pułk miał własny kolor czaka. Wykonane z lakierowanej skóry, z daszkiem i paskiem do mocowania pod brodę, zdobione było orłem z numerem pułku, kokardą zwaną również bączkiem lub różyczką z monogramem cesarskim FJI oraz z sułtanem czyli puklem końskiego włosia wysokości12 cm. Dekiel czaka obszyty był żółto – czarnym sznurem. Podczas przemarszów i przy deszczowej pogodzie czaka obleczone były rodzajem pokrowca z jasnej tkaniny. W warunkach polowych huzarzy, podobnie jak i cała cesarsko – królewska kawaleria, nosili furażerki tzw. Feldmütze koloru czerwonego.
W dniach 11- 12 XII 1914 Polegli wraz z Panem Pułkownikiem Huzarzy drogiej krwi, twardej pięści Ku czci węgierskiej niemej wierności (napis na wojskowy cmentarzu nr 368 na Jabłońcu ułożony przez Ferenca Molnara; cytat za J. Bator, str. 98)

Autor: Marek Sukiennik
Bibliografia 1. Bator Juliusz Wojna Galicyjska , Kraków 2005, wyd. Libron 2. Czerep Stanisław II Brygada Legionów Polskich, Warszawa 2007, wyd. Bellona 3. Der Krieg 1914/15, Stuttgart 1915, wyd. Franckh’sche Verlagshandlung 4. Hollins David Hungarian Hussar 1765-1815, 2003, wyd. Osprey 5.Nowakowski Tomasz Armia austro – węgierska, Warszawa 1992. Wyd. Barwa i Broń 6. Oesterreichs Illustrierte Zeitung- rocznik 1914/1915 7. Rydel Jan W służbie cesarza i króla, Kraków 2001, wyd. Księgarnia Akademicka 8. www.kuk-wehrmacht.de










